„Ku Klux Klan. W krainie miłości” Teatr Nowy w Zabrzu

24.03.2018 sobota / 19:00

Bilety: I - 40 zł, II - 30 zł, III – 20 zł, stojące - 15 zł

na podstawie książki Katarzyny Surmiak-Domańska Ku Klux Klan
adaptacja i reżyseria: Maciej Podstawny
scenografia i kostiumy: Kaja Migdałek
muzyka: Anna Stela
projekcje video: Amadeusz Nosal
teksty piosenek: Łukasz Zaleski
inspicjent/sufler: Joanna Gorzała
występują: Danuta Lewandowska, Anna Konieczna, Katarzyna Kubacka, Marcin Gaweł (gościnnie), Andrzej Kroczyński, Dariusz Czajkowski, Jarosław Karpuk, Jakub Piwowarczyk

Czas trwania spektaklu: 2 godz. 15 min. z przerwą

Po spektaklu rozmowa z twórcami.
Prowadzenie: Łukasz Drewniak

Jeden z najbardziej perfidnych polskich spektakli ostatnich sezonów. Ogląda się go z absolutną przyjemnością, w ukołysaniu kolejnymi brawurowo wykonanymi piosenkami country i aktorskimi monologami. A przecież to od początku do końca pułapka zastawiona na naszą polityczną poprawność. Maciej Podstawny adaptuje reportaże Katarzyny Surmiak-Domańskiej i zaprasza nas na środkowy zachód Stanów Zjednoczonych do tak zwanego „pasa biblijnego”. Jesteśmy w zadbanym miasteczku Harrison, gdzie mieszkają sami biali, żarliwie religijni Amerykanie. Nie ma tu biedy ani przemocy, choć każdy obywatel ma broń. To matecznik zreformowanego Ku-Klux-Klanu. Podglądamy jego członków podczas towarzyskiego spotkania przy grillu. Grupa miłych i przyjaznych ludzi opowiada nam historie ze swojego życia, chwali bohaterskich żołnierzy poległych w Iraku i amerykańską wolność. Piękna dziewczyna, charyzmatyczny pastor, komiczny szeryf, zadbana gospodyni domowa, weteran wojenny. Członkowie Ku Klux Klanu nie rozpętują wcale seansu nienawiści do kolorowych, raczej spokojnie tłumaczą reporterce z Polski, jak bardzo martwią się o współczesną Amerykę, że niepokoi ich wzrost przestępczości i powszechny upadek wartości. Prezentują trudne do podważenia statystyki, chwalą strategię lokalnej samoobrony i odstraszania obcych. Są dumni ze swoich poglądów i czynów. Otwarcie promują miłość i wartości rodzinne. Pod koniec spektaklu prawie ich lubimy. A na pewno przyjmujemy, że można tak interpretować rzeczywistość. Dobrzy ludzie z Ameryki wyglądają w teatrze, jakby nie byli zdolni do skrzywdzenia muchy. A jednocześnie krzywdzą nas, widzów, pokazując jasne oblicze zła. Zabrzańscy aktorzy nie pozwalają sobie na żadne przerysowanie, krytykę rozumowania bohaterów. Radykalnie prawicowe myśli mogą wybrzmieć ze sceny bezkarnie. I wtedy niejeden widz łapie się na wewnętrznym potakiwaniu treściom głoszonym ze sceny. Teatralna pułapka się zatrzaskuje. Maciej Podstawny pokazuje mechanizmy rodzenia się faszyzmu, udowadnia niemal fizycznie, że każdy z nas ma rasistowskie predyspozycje. Boimy się przecież tych innych, bronimy się przed zagrożeniami płynącymi z zewnątrz, chcemy by świat pozostał taki, jaki był dotąd. Wystarczy sprytna manipulacja politycznych graczy, by za tymi postulatami ujawniły się kolejne, moralnie wątpliwe i odrażające. Dlatego tak naprawdę ten spektakl nie opowiada o Ameryce, on opowiada o Środkowej Europie.
Łukasz Drewniak, kurator programu teatralnego w Teatrze Starym


Spektakl powstał na podstawie książki Katarzyna Surmiak-Domańskiej Ku Klux Klan, reporterki od lat związanej z „Gazetą Wyborczą”, która miała okazję (będąc gościem zjazdu Partii Rycerzy KKK z Arkansas) przyjrzeć się Klanowi z bliska. Okazuje się, że 150-letni Ku Klux Klan ma się całkiem nieźle i działa w pełni legalnie. Jego członkowie poświęcają się studiowaniu Biblii i głoszeniu miłości. Miłości, która sprawdza się świetnie przy promocji nienawiści. Klan reprezentuje mniejszość, czyli zagrożoną wyginięciem rasę białą. Otóż, gdy rasa białych będzie chylić się ku upadkowi, przedstawiciele Ku Klux Klanu wyjdą z ukrycia i odtworzą ją na nowo.

Akcja spektaklu rozgrywa się w Miasteczku Harrison w stanie Arkansas. Miejscu, w którym zdecydowana większość mieszkańców to biali. To pozostałość po czasach, gdy Harrison było tzw. „sundown town” – miastem zachodzącego słońca. Afroamerykanin mógł tu przebywać, ale tylko do zmierzchu. Jest to więc miejsce, w którym zakorzeniły się poglądy konserwatywne, w którym każdy jest obcy, nawet jeśli przybywa z innego stanu. To biały chrześcijański raj.
To miasto, gdzie dla niecałych 13 tysięcy mieszkańców wzniesiono siedemdziesiąt kościołów. Nazywane Klan Town stało się białą ojczyzną na prowincji, miejscem, gdzie odbywa się Zjazd Partii Rycerzy Ku Klux Klanu. To „w tym mieście zamieszkała miłość....”
Spektakl w dowcipny sposób obnaża absurdy i paradoksy „białego” sposobu myślenia, jednocześnie starając się zrozumieć, jakiego rodzaju lęki i problemy leżą u jego źródeł. Ukazuje mechanizmy działania jednej z najbardziej złowrogich, a zarazem groteskowych organizacji w dziejach Stanów, właściwe chyba nie tylko jej...
Opowiada o charakterach i historiach ludzi żyjących na co dzień w świecie odrębnym, „przesuniętym” względem rzeczywistości. W którym czują się oni wyjątkowi i lepsi, a jednocześnie wobec zagrożeń i komplikacji świata „obiektywnego” – rezygnują z części wolności na rzecz bezpieczeństwa.
Spektakl, pełen songów i muzyki, staje się dokumentem o ucieczce... dokąd?



„Ku Klux Klan. W krainie miłości” Teatr Nowy w Zabrzu

  • fot. Paweł JaNic Janicki